piątek, 8 marca 2013

Część 1

     Gdyby ktoś zapytał kiedyś mieszkańców mojego dystryktu, czym pachnie ich dom, bez wahania odpowiedzieliby:
- Drzewa, lasy, zwierzęta leśne....
Ale nie dla mnie. Mi śmierdzi tu palącym się budynkiem, a konkretnie tartakiem. Pachnie perfumami Clarisse, która oddała życie by mnie ratować...
- Ej! Trice?! Żyjesz?! - z rozmyślań wytrąca mnie mój chłopak Argus.
- Tak... Która godzina? - pytam nie do końca rozbudzona.
- Dziesiąta. Dożynki zaczynają się za pół godziny!
Oczywiście. Jak mogłam zapomnieć o tak ważnym i "radosnym" święcie jak Dożynki. W sumie to nie mogłam, Arg mi na to nie pozwalał. Dzień w dzień musiałam pod jego bystrym okiem trenować rzucanie siekierą. Nie winię go za to. Boi się, że będę musiała zginąć na arenie. Sama się tego lękam. Często miewam koszmary, w których Elle wyciąga z kuli kartkę z moim nazwiskiem
     Związuję brązowe loki w niedbały kok i zakładam prostą białą sukienkę. Po chwili do pokoju wchodzi mój ukochany ubrany w błękitną koszulę i czarne spodnie. 
- Pięknie wyglądasz. - rzuca na powitanie bardzo oryginalny tekst.
- Dzięki. Chodźmy już. - odpowiadam krótko po czym wychodzę z domu.
        Na placu już było sporo ludzi. Oboje poszliśmy na zakłuwanie palca, po czym Argus udał się do reszty siedemnastolatków. Natomiast ja udałam się do szesnastoletnich dziewcząt.
- Witam, witam! Mam zaszczyt znów poprowadzić tak wspaniałe święto jak Dożynki! - zaczyna pełnym ekscytacji głosem nasza dystryktowa opiekunka Elle. - Ale zanim przejdziemy do losowania, obejrzmy jakże ciekawy film!
Jak zwykle puszcza ten nudny film o Trzynastce. Kiedyś nawet starałam się uważnie go oglądać, ale zrezygnowałam po swoich drugich Dożynkach. W końcu męski głos powiedział ten tandetny tekst:
"- Tak upamiętniamy przeszłość. Tak ubezpieczamy przyszłość" Kto to w ogóle wymyślił?!
- A teraz losowanie! - znów przemawia kobieta. - Tradycyjnie chłopcy pierwsi!
Chwilę grzebie w kuli, po czym wyciąga karteczkę. 
- Joe Lingto! - krzyczy.
Uff, co za ulga. To na sto procent nie jest Argus. Nagle drogę temu Joe zabiega gość, w którym rozpoznaję swojego chłopaka. 
- Zgłaszam się na trybuta! - krzyczy po czym wchodzi na scenę.

3 komentarze:

  1. Fajne, ale strasznie podobne do igrzysk. Spróbuj wymyślić coś innego, bo jak na razie to prawie falsyfikat. Spróbuj coś wymyślić oryginalnego, ale poza tym to ok ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie to ma być podobne do igrzysk xDD
    Na tym polega FanFick. To tak jakby moje własne (ale nadal te same) igrzyska ;P

    OdpowiedzUsuń